Skip to content Skip to footer

Historia błędu medycznego pani Jolanty, u której lekarze nie dostrzegli poważnego złamania

Sprawy o odszkodowanie za błąd medyczny nie należą do prostych i zdecydowanie też nie kończą się szybko. Nie jest to jednak w żadnym wypadku powód, by zrezygnować ze sprawy. Przekonała się o tym Pani Jolanta, która z pomocą XALTUM podjęła walkę o zadośćuczynienia za nieprawidłowe leczenie. 

W kwietniu 2012 r. Pani Jolanta wracając z pracy niefortunnie upadła na prawą stronę ciała doznając urazu łokcia. Z uwagi na silne dolegliwości bólowe udała się na SOR jednego z poznańskich szpitali. Tam, zamiast otrzymać oczekiwaną pomoc, postawiono błędną diagnozę – stłuczenie łokcia, podczas gdy w rzeczywistości doszło do wieloodłamowego złamania kości ramiennej. Z uwagi na złą diagnozę wdrożono nieodpowiednie leczenie. Kończynę górną unieruchomiono w gipsie, a podczas kolejnych wizyt kontrolnych w specjalistycznej poradni nie wykonano obrazowych badań kontrolnych. 

Oczywiście o błędnej diagnozie Pani Jolanta dowiedziała się po pewnym czasie, gdy bóle cały czas występowały, a rehabilitacja nie przynosiła oczekiwanych rezultatów. Gdy tylko nabrała podejrzeń co do prawidłowości leczenia zgłosiła się do XALTUM z prośbą o pomoc.  Po dogłębnej analizie sprawy XALTUM podjęło się prowadzenia sprawy.

Na etapie przedsądowym szpital w ogóle nie poczuwał się do odpowiedzialności, w przeciwieństwie do poradni specjalistycznej, która częściowo wzięła na siebie odpowiedzialność, wypłacając na rzecz Pani Jolanty niewielką część zadośćuczynienia. Szpital nadal twierdził, że nie dopuścił się błędu diagnostycznego ani terapeutycznego. Jedyną więc szansą na wykazanie pełnej odpowiedzialności szpitala i poradni, a w konsekwencji na uzyskanie pełnego zadośćuczynienia było skierowanie sprawy na drogę sądową. 

Pozew został złożony w maju 2014 r. Wiadomym było, że nie będzie to proces krótki – pozwane były dwa podmioty, a dodatkowo każdy z tych podmiotów wniósł o zawiadomienie o toczącym się postępowaniu ich ubezpieczycieli.  Nadto, niezbędne było przesłuchanie wielu świadków i – co najważniejsze – przeprowadzenie dowodu opinii biegłego. 

Biegli kazali czekać na opinię 2 lata. W swej opinii nie pozostawili złudzeń co do tego, że  zarówno szpital dopuścił się błędu jak i poradnia przyszpitalna powielała ten błąd, nie weryfikując rozpoznania badaniami obrazowymi. Wyrok Sądu I instancji zapadł w czerwcu 2019 r. – był oczywiście w pełni korzystny dla Pani Jolanty. Pozwani nie zaskarżyli wyroku. 

Oto jak Pani Jolanta i jej pełnomocnik wspominają współpracę:

Do XALTUM trafiłam z polecenia. Chciałam powierzyć swoją sprawę osobie godnej zaufania i nieprzypadkowej. Już po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że trafiłam w dobre ręce. Od samego początku byłam informowana zarówno o ryzyku związanym ze skierowaniem sprawy do sądu, kosztami procesu jak i o potencjalnej długotrwałości postępowania. Miałam nieustanny kontakt z moim pełnomocnikiem.”

wspomina Pani Jolanta. 

To prawda. Za cel stawiamy sobie m.in. transparentność – chcemy, żeby nasi Klienci wiedzieli na bieżąco co się w sprawie dzieje, ale też żeby mieli świadomość ryzyka związanego ze skierowaniem spawy do sądu. Świadomość klienta jest szczególnie ważna w przypadku błędów medycznych.

mówi mec. Anna Jackowska, pełnomocnik Pani Jolanty. 

W toku procesu czułam wsparcie ze strony pani mecenas. Proces sądowy wiąże się z pewnym stresem – samo przesłuchanie w sądzie jest stresujące. Mając jednak u boku profesjonalnego pełnomocnika zdecydowanie łatwiej przez to przejść.”

mówi Pani Jolanta.

Z mojego doświadczenia przesłuchanie w sądzie jest dla wielu klientów elementem najbardziej stresującym w toku całego postępowania. Dlatego też dużo rozmawiamy z naszymi klientami, informujemy ich o przebiegu postępowania i staramy się, aby proces sądowy był dla nich jak najmniej stresogenny.”

zaznacza mecenas Jackowska.

 „Chciałabym dodać, że o tym, że dokonałam dobrego wyboru i jestem zadowolona ze współpracy świadczy przede wszystkim fakt, że pomimo tego, że moja sprawa zakończyła się w 2019 roku, do dziś polecam Panią Mecenas i też wiem, że w każdej chwili mogę się do niej zwrócić. Wychodzę z założenia, że skoro ja chciałam powierzyć sprawę osobie z polecenia, to inni też mogą z tego skorzystać. Warto walczyć o swoje prawa.”

zaznacza Pani Jolanta.
Skontaktuj się z nami